Zmierzamy do Bergen. Zanim jednak tam docieramy, czeka nas jeszcze sporo atrakcji. Między innymi zahaczamy o dwa wodospady – Bratlandsdalen i Langfossen – jeden z najpiękniejszych wodospadów Norwegii. W planach mamy dwie przeprawy promowe. Pierwszą zaliczamy niedaleko Preikestolen, a z promu mamy okazję podziwiać piękne widoki.
W trakcie naszej podróży wielokrotnie zatrzymywaliśmy się, jeśli tylko ktoś wypatrzył coś ciekawego. I tak zobaczyliśmy pływające domy...
...hodowle łososi...
...a także zamieszkane "wysepki".
To trzeba jednak Norwegom przyznać - jeśli znajdą gdzieś kawałek ziemi, zawsze uda im się postawić tam domek :)
Potem trafiamy do Sand i próbujemy dowiedzieć się czegoś o drugiej przeprawie promowej – informacja znajduje się „tuż za rogiem” – czyli jakieś 5 minut na piechotę od głównej drogi.
Tam dowiadujemy się, że opłatę uiszcza się już na promie, jednak zanim wracamy do samochodów, prom przypływa, ładuje pasażerów i odpływa. Na krótkich trasach idzie to naprawdę błyskawicznie. Wobec tego wybieramy drogę lądową i tym sposobem znajdujemy się pod Bratlandsdalen.
Następny przystanek to wodospad Langfossen. Ponieważ czas nas trochę już goni, nie wchodzimy na samą górę (podejście trwa około 1,5 h), robimy tylko zdjęcia z dołu i z drogi. Ale i tak widać imponujące rozmiary wodospadu...
Spod Langfossen mamy jeszcze spory kawałek do Bergen. W drodze trafiamy na niecodzienny widok – rondo w tunelu, w samym środku góry. Z daleka wygląda trochę jak statek kosmiczny. Mijamy dwa takie ronda i „lecimy” dalej.
Nocleg znajdujemy tym razem nad rzeką koło głównej drogi na Bergen. Rozbijamy się zaraz obok tabliczki „No fishing”. Co za pech, to na kolację znowu pulpety? :)
Ten domek na wyspie, to taki checkpoint naszej wyprawy. Zdjęcie tej wysepki było jednym z pierwszych norweskich widoków, jakie oglądałem ok. 2 lata temu w sieci. Nie ukrywam, że dla mnie to było jedno z miejsc, które chciałem zobaczyć na własne oczy.
OdpowiedzUsuń